Niespełnienia
☆☆☆☆☆
(0 reviews)
Lowest price (incl. delivery)
44,33 PLN
Typical price26,49 PLN
Lowest (90 days)25,33 PLN
Offers2
Last updated2 weeks ago
Price history (90 days)
Full history
2026-07-26
2026-07-27
| Updated At | Price |
|---|---|
| 2026-07-26 | 27,64 |
| 2026-07-27 | 25,33 |
| Seller | Product price | Delivery | Total | Availability | Updated | |
|---|---|---|---|---|---|---|
| AL Allegro.pl (PL) | 25,33 PLN | 19,00 PLN | 44,33 PLN | Available | 2 weeks ago | View offer |
| PO poczytaj.pl | 27,64 PLN | 19,00 PLN | 46,64 PLN | Available | 7 hours ago | View offer |
Prices and availability may change. Last Updated: 26.07.2026 16:52.
EAN
9788383224169
Bezdroża
Książki > Literatura > Podróże, reportaże
0,0
☆☆☆☆☆
0 reviews
5★
0%
4★
0%
3★
0%
2★
0%
1★
0%
Product reviews
No reviews yet — be the first!
lntymny dziennik choroby matki i żałoby syna, a równocześnie literacka podróż Piotra Strzeżysza do dzieciństwa i młodości Kochana Mamo, gdy będę duży, to Ci przywiozę wielbłąda z podróży - choć dorosłemu Piotrowi nie udało się spełnić obietnicy złożonej na laurce przez siedmioletniego Piotrusia, Mama pozostała najbliższą mu osobą. Jego nowa książka to intymny dziennik kolejnych etapów choroby matki i żałoby syna. Układając mozaikę wspomnień, autor tworzy obraz ich relacji, bardzo bliskiej, ciepłej, nie tak ulotnej jak powidoki, bardziej przyziemnej niż zaistnienia - a przecież i tak rozpiętej między nieobecnościami, znaczonej przeoczeniami, podszytej tęsknotą za tym, co nie wypowiedziane i nie przeżyte do końca. Piotr Strzeżysz po raz kolejny zaprasza też Czytelników w podróż - nie w przestrzeni jednak, a w czasie, do swojego dzieciństwa i wczesnej młodości, kiedy większość marzeń tak łatwo było spełnić. Słodko-gorzkie szkice z prowincji okresu komunistycznych ograniczeń, nostalgiczne anegdoty, pełne humoru sceny z zupełnie innych niż dziś realiów, pierwsze niespełnienia nieuniknionej dorosłości, no i... od prawie zawsze obecny w jego życiu rower. Wracałem ze szkoły do domu, zjadałem talerz pomidorowej albo krupniku, a zaraz potem wsiadałem na rower i jechałem, wcale nie aż tak daleko jak teraz, wystarczyło kilka, kilkanaście kilometrów.